Praca na pół gwizdka? Nie! Tylko kwadrans dziennie, bo jest bez sensu

Dodano:
Kiedy praca rodzi frustrację Źródło: Unsplash / Vitaly Gariev
Wydaje się, że praca jest ważna, a w czasach sztucznej inteligencji będzie rzadkością. Niektórzy nic sobie z tego nie robią tylko bumelują.

Nie wiadomo jak i kiedy do tego doszło, ale z kilku badań wynika, że duży odsetek pracowników biurowych i korporacyjnych uważa swoje obowiązki za bezsensowne. A skoro tak, to zwyczajnie przestali się do nich przykładać.

Wiele osób zatrudnionych na stanowiskach administracyjnych, menedżerskich czy w obsłudze klienta twierdzi, że efektywne zadania zajmują im od kilkunastu minut do maksymalnie 2–3 godzin dziennie. Przez resztę czasu udają, że pracują i bumelują.

Niemal połowa pracowników nie chce się w pracy wysilać. Są sposoby na bumelowanie

Pozorowanie pracy polega na tworzeniu iluzji intensywnego wysiłku. Według badań (np. LiveCareer czy BambooHR), zjawisko to dotyczy nawet 46 proc. pracowników, w szczególności w korporacjach i administracji. Metod pozorowania pracy jest kilka.

W wielu polskich firmach wciąż ocenia się pracownika po czasie spędzanym przy biurku lub przed ekranem komputera, a nie po konkretnych rezultatach, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spędzać dzień na tworzeniu długich prezentacji, arkuszy kalkulacyjnych lub raportów o niskiej wartości analitycznej, których nikt nie czyta, ale które „wyglądają profesjonalnie”.

Niektórzy spędzają dzień na mikro – zadaniach: na pisaniu krótkiego maila, czy na zamianie czcionek w gotowym dokumencie.

W pozorowaniu pracy pomaga też otoczenie cyfrowe. Wystarczy zmienić status na „online” lub „dostępny” w firmowych komunikatorach (Teams, Slack) za pomocą specjalnych programów (tzw. mouse jigglers). Do tego od czasu do czasu wysłać służbowe e-maile w środku nocy lub nad ranem ustawiając wysyłkę na godzinę 6:30, czy brać udział w wielu niepotrzebnych spotkaniach aby sprawiać wrażenie skrajnie zapracowanej osoby.

„Wracaj z pracy wypoczęty”. Pracodawcy inwestują w technologię

„Chcesz szczęśliwie dożyć renty – wracaj z pracy wypoczęty” – głosi ludowe przysłowie. Chociaż część osób traktuje ten stan jako czas na prywatne sprawy lub naukę, to inni zgłaszają wypalenie zawodowe, czują frustrację, mają poczucie bezużyteczności lub nie zdają sobie sprawy, że żyją w ciągłym stresie przed wykryciem bumelowania.

Pracodawcy też nie zasypiają gruszek w popiele. Inwestują w coraz bardziej zaawansowany monitoring, analizują aktywność pracy na komputerze, wyznaczają precyzyjne cele do osiągniecia, zmieniają system rozliczania pracowników i blokują rozrywkowe witryny, dostęp do mediów społecznościowych oraz do platform zakupowych.

Narzędzia takie jak Jira, Asana czy Trello pozwalają na bieżąco śledzić etapy realizacji zadań, a wtedy jak na dłoni widać kto realnie przykłada się do swoich obowiazków.

Źródło: Newsweek, onet.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...